Przejdź do treści
Strona główna » Blog » 5 mitów dotyczących współpracy z redaktorem

5 mitów dotyczących współpracy z redaktorem

5 mitów dotyczących współpracy z redaktorem

Kwestia współpracy z redaktorem lub korektorem wciąż budzi wiele nieporozumień. Część z nich wynika z braku wiedzy na temat tego, na czym naprawdę polegają te usługi, a część – z negatywnych doświadczeń lub opowieści zasłyszanych od innych autorów. W efekcie wokół redakcji i korekty narosło sporo mitów, które skutecznie zniechęcają do oddania tekstu w ręce specjalisty. W tym artykule przyglądam się 5 najczęściej powtarzanym mitom dotyczącym współpracy z redaktorem. Wyjaśniam, skąd się biorą, dlaczego bywają szkodliwe i co w rzeczywistości się za nimi kryje.

Mit 1: Redaktor za bardzo ingeruje w tekst

Każdy, kto choć raz oddał swój tekst do redakcji, zna to uczucie. Otwierasz plik, który wrócił od redaktora, i widzisz… czerwień. Mnóstwo czerwieni! Czasem pojawia się wstyd i myśl: czy ten tekst naprawdę był aż tak zły? Innym razem irytacja i podejrzenie, że zmian wprowadzono stanowczo za dużo i to już zupełnie inna treść.

Warto jednak zacząć od… głębokiego oddechu i uważnego przejrzenia zaproponowanych rozwiązań. To, że w pliku widać sporo czerwonego koloru, wcale nie oznacza mnóstwa błędów. Przykładowo zmiana jednego powtórzonego słowa może nieść ze sobą kilka innych modyfikacji, jeśli zmieni się rodzaj zastosowanego wyrazu.

Poprawki we własnych tekstach często odbieramy jak atak osobisty, a nie konstruktywną pomoc. Nic dziwnego – bywają one dla autorów czymś bardzo osobistym. Dobra współpraca zaczyna się więc od ustalenia oczekiwań. Redakcja nie polega na przepisywaniu wszystkiego „po swojemu”, lecz na wprowadzeniu do tekstu takich zmian, które sprawią, że będzie on poprawny językowo, spójny i czytelny – przy zachowaniu stylu autora. Likwidowane są błędy językowe, pojawiają się komentarze dotyczące niezrozumiałych lub niespójnych z fabułą fragmentów, czasem sugestie zmian formatowania… A każda poprawka jest wprowadzana w trybie śledzenia – i o każdej z nich można z redaktorem porozmawiać, poprosić o jej wyjaśnienie.

Dobrym pomysłem jest poproszenie redaktora o wykonanie próbki redakcji czy korekty na fragmencie tekstu (2–4 strony). W ten sposób możesz się przekonać, czy sposób ingerencji w treść Ci odpowiada, jak wygląda komunikacja z daną osobą i czy po prostu się dogadujecie. Dodatkowo zapoznanie się przez redaktora z fragmentem Twojej publikacji pomoże mu w określeniu szacunkowego czasu i kosztu usługi. W Wellwritten wykonuję próbki redakcji oraz korekty za darmo.

Mit 2: Wystarczą mi narzędzia AI

Rozwój narzędzi opartych na sztucznej inteligencji sprawił, że wielu autorów wierzy, iż redakcję czy korektę można w całości zautomatyzować. Rzeczywiście – programy do sprawdzania tekstu są dziś ogromnym wsparciem. Problem polega na tym, że nie są nieomylne.

Dane opublikowane przez korekto.pl w 2024 roku pokazują, że narzędzia online wyłapują średnio 70–80% błędów. Oczywiście modele sztucznej inteligencji wciąż się rozwijają, jednak jeszcze długo, a być może zawsze będą pojawiać się w tekstach subtelności językowe, których maszyna nie będzie potrafiła ocenić.

Czego nie zrobi AI?

Nie wychwyci niejednoznaczności i skrótów myślowych.

Nie rozpozna ironii, gry słów czy aluzji.

Nie zinterpretuje poprawnie kontekstu branżowego.

Nie oceni, czy dane sformułowanie jest adekwatne do celu danej publikacji.

W tekstach literackich, naukowych czy specjalistycznych doświadczenie i językowa intuicja człowieka są nadal nie do zastąpienia. Najlepszym rozwiązaniem jest połączenie narzędzi automatycznych z pracą redaktora, a nie traktowanie AI jako jedynej słusznej opcji.

Mit 3: Mój tekst nie potrzebuje redakcji

Każdy popełnia błędy. Nawet osoby piszące zawodowo – szczególnie wtedy, gdy działają w pośpiechu, pracują rutynowo albo operują specjalistyczną terminologią. Samodzielna korekta ma swoje zalety: kontrolujesz cały proces i nie ponosisz kosztów. Własne błędy jednak bardzo łatwo przeoczyć. Może brakować Ci dystansu, a narzędzia, którymi dysponujesz, są ograniczone.

Wszędzie tam, gdzie zależy Ci na poprawności językowej, czytelności i profesjonalnym wizerunku, warto skorzystać z „drugiego oka”. Twój tekst to Twoja wizytówka, a dopracowanie treści pod kątem językowym to oznaka szacunku dla odbiorcy.

Jeśli chcesz sprawdzić, czy Twój tekst rzeczywiście jest gotowy do opublikowania, może Ci w tym pomóc poniższa lista kontrolna:

  1. Przeczytaj swój tekst na głos, aby wyłapać ewentualne niejasności.
  2. Zwróć uwagę na powtórzenia i branżowy żargon.
  3. Sprawdź poprawność źródeł i cytowań.
  4. Skorzystaj z narzędzi wspierających poprawne pisanie, ale nie poprzestawaj na nich.
  5. Oddaj tekst do przeczytania komuś z zewnątrz.

Badania pokazują, że skuteczność samodzielnej korekty rzadko przekracza 60–70%, nawet po kilkukrotnym czytaniu własnego tekstu. Dlatego najlepszą praktyką jest połączenie samodzielnej pracy z profesjonalną redakcją.

Mit 4: Redakcja to tylko poprawianie przecinków

To jeden z najbardziej szkodliwych mitów, który bierze się po prostu z niewiedzy. Redakcja językowa to nie tylko interpunkcja i literówki. To proces weryfikacji tekstu pod kątem poprawności ortograficznej, gramatycznej, składniowej, logicznej, a nierzadko także stylistycznej.

Zdarza się, że problemem nie jest błąd, ale niejasność, którą trzeba wychwycić i zaznaczyć. Redaktor czyta więc tekst nie tylko „oczami językoznawcy”, ale również potencjalnego odbiorcy, a jego praca sprawia, że treść staje się, owszem, poprawna, ale także zrozumiała i czytelna.

Więcej o tym, na czym polega redakcja tekstu, dowiesz się w zakładce z ofertą.

Mit 5: To za dużo kosztuje

Warto spojrzeć na redakcję nie jak na wydatek, lecz jak na inwestycję w jakość. Tekst bez błędów:

Tick buduje wiarygodność autora lub marki,

Tick jest łatwiejszy w odbiorze,

Tick rzadziej wymaga poprawek po publikacji,

Tick lepiej pracuje w dłuższej perspektywie.

Cena redakcji nie jest wcale wysoka w porównaniu z kosztami, jakie może przynieść publikacja tekstu z błędami – szczególnie w przypadku książek, treści eksperckich czy materiałów biznesowych. Dobrze przygotowany tekst robi po prostu lepsze wrażenie i zostawia odbiorcę z poczuciem, że jego twórca dba o szczegóły.

O tym, jak wyceniam redakcję i korektę tekstów, przeczytasz w mojej ofercie.

Redakcja to naturalny element procesu wydawniczego

Warto zapamiętać, że redakcja nie jest ani egzaminem z języka polskiego, ani próbą podważenia kompetencji autora. To jeden z etapów pracy nad tekstem – równie naturalny jak pisanie czy skład. Etap, który ma jeden cel: sprawić, by Twoje treści ujrzały światło dzienne w swojej możliwie najlepszej wersji.

A jeśli masz wątpliwości, czy Twój tekst jest gotowy do publikacji – czasem wystarczy jedno świeże, redaktorskie spojrzenie, by je rozwiać.

Najnowsze na blogu

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *